„— Aby służyć Bogu — Mendes spojrzał na niego z nieśmiałym uśmiechem.
— Nie, aby zostać jednym z takich duchownych, jakich kształci uniwersytet.
Mendes nie chciał się wypowiadać na temat swoistego problemu Vincenta. Pragnął jedynie przedyskutować ogólnie pewne zagadnienia i pozostawić decyzję młodzieńcowi. Doszli tymczasem do cmentarza żydowskiego. Był on bardzo prosty, pełen dzikiego bzu, płyt nagrobnych z hebrajskimi napisami, tu i ówdzie zarośnięty wysoką ciemnozieloną trawą. Obok działki zarezerwowanej dla rodziny da Costa stała kamienna ławka. Usiedli na niej; Vincent odłożył fajkę. O tej godzinie przedwieczornej cmentarz był pusty; nic nie mąciło ciszy.
— Każdy człowiek posiada własną, odrębną indywidualność i określony charakter — rzekł Mendes patrząc na groby ojca i matki leżące obok siebie — i jeśli postępuje stosownie do tego, wszystko, co robi, obróci się w końcu na dobre. Gdyby pan został handiarzem obrazów, indywidualność, która czyni pana tym, kim pan jest, sprawiłaby, że byłby pan dobrym handlarzem obrazów. To samo odnosi się do pańskiej kariery nauczycielskiej. Pewnego dnia wypowie się pan w pełni, bez względu na środki, jakich pan użyje.
— A gdybym nie został w Amsterdamie, nie kształcił się na zawodowego pastora“(5)
balustrady ze stali nierdzewnej |Okna |Ogłoszenia anglia