„Komisarz kiwnął. Coś znów wyprężyło się na jego twarzy. Stanowczo ma do mnie antypatię, uczuł znowu mecenas. Wtem rozległ się dziwny metalowy szczęk. Potem dość głośne skrzypienie, przypominające skrzypienie siodła, skóry. To komisarz, również wstając ze swego stołka, jakby nagle się pośliznął. Opięty mundurem tułów zachwiał się, i komisarz dłonią co prędzej uchwycił się rogu stołu. Mecenas przyglądał mu się ze zdziwieniem. Ale już w chwili następnej policjant pochwycił równowagę i ominął stół, z widocznym zamiarem odprowadzenia gościa do drzwi. Wtedy metalowy szczęk i skrzypienie siodła jęły się powtarzać rytmicznie, z każdym krokiem policjanta. Komisarz, straszliwie kuśtykał, wyrzucając do przodu sztuczną prawą nogę.
W tej nodze coś naraz mecenasa uderzyło. Ano sprawdzimy, pomyślał już za drzwiami gabinetu. Minął kancelarię z zakratowanymi oknami, a gdybył już u wyjścia, zajrzał do dyżurującego przodownika, siedzącego za drewnianą przegródką.
— Przepraszam... czy nie może mi pan powiedzieć, jakie jest nazwisko pana komisarza — zaczął. — Zapomniałem się go zapytać.
— Komisarz Dworakowski.
— Dziękuję. A czy... a czy stracił on nogę na wojnie bo zauważyłem, że nosi protezę.“(3)
hotele spa w górach |Jak dbac o wlosy |Parkiet